Blog SlowMade

Blog SlowMade
Za chwilę opuścisz blog i zostaniesz przekierowany na stronę slowmade.pl, na której możesz kupić unikalne rzeczy handmade.
Przejdź do marketu

Twórcza Pasieka, czyli szydełkiem zawojujemy świat [rozmowa]

koci_szalik-1
  Wywiady   

Dziś bliżej poznamy Anię z Twórczej Pasieki. Z rozmowy dowiecie się, dlaczego szydełkowanie może stać się sztuką, co sprawia Ani najwięcej przyjemności, co trzeba zrobić, aby stworzyć lalkę na szydełku, a także jaki prezent zrobiła dla szwagra. A to tylko zaledwie niewielka część informacji, jakich dowiecie się z poniższego wywiadu. Zapraszam!

Takie pierwsze na rozgrzewkę: tylko szydełkujesz czy też robisz na drutach?

Tylko szydełkuję. Powolutku uczę się robienia na drutach, ale szydełkowanie za bardzo mnie pochłania i przez to mam mało czasu na druty. Paradoks. Próbowałam też trochę makramy i beadingu. Ale to nie to.

Wybacz, że zapytam, ale nie każdy może wiedzieć: czym w takim razie jest makrama i beading?

Makrama to plecenie z różnych sznurków właściwie wszystkiego. Ostatnio dosyć popularne są bransoletki splotem makramowym. Cała sztuka opiera się na węzełkach – potrzebujemy tylko jakiegoś sznurka i pomysłu. Można robić też duże prace np. firanki. Makrama była kiedyś wykorzystywana do robienia ozdób na ścianę (sowy) i np. wieszaków na doniczki. Z kolei beading to po prostu koraliki i wykorzystuje się go raczej do robienia biżuterii. A że nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii, więc sama technika nie przypadła mi do gustu. Czasami wykorzystuję jego elementy w szydełkowaniu, ale rzadko.

Dlaczego wybrałaś szydełko?

Wybrałam szydełko, bo nie ma ograniczeń. Można nim zrobić dosłownie wszystko. Przy odrobinie uporu i dużej ilości czasu, szydełkiem można nawet stworzyć dom.

czapka_tworcza_pasieka

Kiedyś próbowałam zrobić kilka rzeczy na szydełku, ale zawsze mi się wydawało, że lepsze efekty (i szybsze) daje robienie na drutach… A tu proszę, na szydełku robisz także ubrania.

Faktycznie, słyszałam wiele opinii, że na drutach jest szybciej. I być może to prawda, gdy ma się już wprawę. Druty mają swoje plusy, dlatego też chciałabym się nauczyć nimi dziergać. Natomiast na szydełku można zrobić piękne ubrania, ale jednak wychodzą mniej lub bardziej ażurowe. Nie da się tworzyć takich gładkich i miękkich swetrów jak na drutach. Czapki i szaliki nie wychodzą takie lejące. W takich przypadkach dzierganie ma swoją przewagę.

Ale z drugiej strony ubrania zrobione na szydełku mają swój urok – można nawet powiedzieć, że takie ażurowe ubrania są bardziej sexy.

Owszem, coś w tym jest. Na szydełku można zrobić bardzo misterne wzory, zwiewne koronki. Istnieje w końcu wiele technik szydełkowania. Nie wiem czy widziałaś kiedyś tzw haft irlandzki?

Przyznam szczerze, że nie.

Jest wykonywany na szydełku i wygląda tak jak na tych zdjęciach

I takie cuda można zrobić na szydełku?

Oczywiście.

Aż trudno uwierzyć.

Na szydełku można robić nawet rzeźby i wielu artystów to wykorzystuje. Można powiedzieć, że szydełkowanie graniczy ze sztuką. Przykładem niech będzie Lion Heart Project  albo polska artystka Olek.

wiking_tworcza_pasika

Niesamowite. A Ty próbowałaś stworzyć jakąś rzeźbę czy na razie tworzysz rzeczy użytkowe i to najbardziej Cię pociąga?

Właściwie, niestety, pociągają mnie te mniej użytkowe rzeczy. Jestem zakochana w szydełkowych lalkach i najchętniej robiłabym tylko to. Jednak są to przedmioty, które mało kto kupuje. A mimo wszystko chciałabym, żeby moje wytwory się sprzedawały, więc staram się znaleźć złoty środek. Robię po protu to, co mi się podoba, ale starając się celować jednocześnie w użyteczność.

A ciężko się tworzy taką lalkę?

Zależy… Jeśli spojrzeć ogólnie na maskotki, to nie jest to takie trudne.

Dla mnie wydaje się to dość skomplikowane.

Jeśli robi się z gotowych schematów, wtedy wystarczy znać jeden ścieg i umieć liczyć [śmiech] Schody zaczynają się, gdy chcemy zrobić coś swojego. Gdy chcemy, żeby nasza maskotka czy lalka miała konkretny kształt – im bardziej skomplikowany, tym więcej pracy. Lalka łączy ze sobą kilka rzeczy. Z szydełkowania trzeba umieć robić amigurumi (czyli maskotki), ale także znać się na robieniu ubrań, bo w coś trzeba tę lalkę odziać. Musimy liznąć odrobinę fryzjerstwa, żeby ułożyć jakoś włosy. I przy okazji istnieją różne techniki robienia i przyczepiania włosów. Ja jeszcze dodatkowo nie korzystam ostatnio z gotowych oczu, tylko je haftuję. I im mniejsza lalka czy maskotka, tym więcej pracy wymaga, z czego ludzie często nie zdają sobie sprawy. W internecie bardzo popularna jest grupa SU AMI, która robi miniaturowe maskotki i sprzedaje je za pokaźne sumy. Wydawałoby się, że to za drogo, jednak proszę spytać kogokolwiek z szydełkujących, czy potrafią zrobić coś takiego. Myślę, że mało kto się podejmie.

wrozka

Chyba w ogóle tworzenie miniaturowych prac, czy to będą rzeźby np. w rysiku ołówka czy właśnie szydełkowe maskotki, wymaga niezwykłej precyzji i cierpliwości. Dokładnie. Ludzie potrafią docenić miniaturowe rzeźby, ale szydełko jest traktowane jakoś po macoszemu. Wciąż wiele osób patrzy na to jak na babcine rękodzieło i jakoś nie zauważają, ile wymaga to pracy.

A czy trochę teraz się to nie zmienia tzn. coraz więcej osób właśnie patrzy w stronę rękodzieła np. wykonywanego na szydełku?

Powolutku tak, jednak dużo łatwiej mają osoby robiące biżuterię, decoupage czy pracujące z masami plastycznymi. Szydełko i druty są babcine… Jak już się coś kupuje z tej dziedziny, to zazwyczaj czapki i szaliki. Na szczęście vintage też jest ostatnio w modzie i to pomaga. Sukienki z koronek mają ostatnio też duże szanse. 

Wydaje mi się zresztą, że im więcej masówki i tandety będzie nas zalewać, tym coraz więcej osób będzie kupować rzeczy handmade. Bo w końcu daje to jakieś poczucie niepowtarzalności i oryginalności.

Mam nadzieję. Za granicą, w tych bogatszych krajach, rękodzieło jest doceniane. U nas boom dopiero się rozpoczął. Niestety, rękodzieło ma swoją cenę, a nasi rodacy nie są zbyt bogaci. Nie każdego bowiem stać na handmade. I to jest niestety smutna prawda, ale mam nadzieję, że w miarę, jak sytuacja finansowa będzie się poprawiać, to i ręcznie robione przedmioty zostaną bardziej docenione. Na razie jest ciężko, ale faktycznie – poprawa jest zauważalna. Pojawia się coraz więcej kiermaszów, otwierają się sklepy z rękodziełem. Innymi słowy: dzieje się. A z drugiej strony, nadal można spotkać się z opiniami w stylu: ale ty przecież zrobiłaś to sama, w domu, to dlaczego to takie drogie? No i metki… przecież bez metki ani rusz. Jak coś ma metkę, to jest lepsze, prawda?

czapka-lisek

Jest to niestety problem, ale który chyba nigdy nie zniknie. Zawsze pojawi się ktoś, kto stwierdzi, że praca w domu to nie praca. Jak coś nie jest z markowego sklepu to pewnie nie jest nic warte. Ale jak zaczęła się twoja przygoda z szydełkowaniem?

To właściwie historia jakich wiele… Zaczęłam z nudów. Po raz pierwszy sięgnęłam po szydełko jeszcze w podstawówce. Byłam chora, siedziałam w domu chyba ze dwa tygodnie, w tym pierwszych kilka dni mama nie wypuszczała mnie z łóżka, więc nauczyłam się szydełkować. Zrobiłam ze dwie torebki, wyzdrowiałam i dałam sobie spokój. Miałam wtedy ciekawsze zajęcia. Po latach urodził się mój synek i znowu zostałam „zamknięta” w domu. Ile czasu można spędzać oglądając filmy i seriale? Więc wzięłam się znowu za szydełko i tak mnie wciągnęło, że syn ma już 3,5 roku, a ja ciągle z szydełkiem w ręce. To już chyba nawet nie hobby, a uzależnienie [śmiech] Kiedy gdzieś wyjeżdżam, choćby na jeden dzień, a nie wezmę ze sobą szydełka, to mnie roznosi i nie wiem co z rękami począć.

Ale takie uzależnienie to chyba nawet całkiem przyjemne – i co ważne nieszkodliwe.

No chyba, że ktoś się na szydełko nadzieje. Lepiej nie denerwować osób z drutem w ręce. 

W Twojej kolekcji można znaleźć też bardzo nietypowe czapki. Skąd pomysł na nie?

Czapki tylko sprawiają pozory nietypowych. Tak naprawdę, jak się siedzi w branży to wiadomo, że w ostatnim sezonie była moda na czapki dla dzieciaków w postaci różnych zwierzaków itp. To właściwie efekt połączenia tego, co mi się podoba i co się sprzedaje. Było mnóstwo sów, angry birds, hello kitty i zwierzaczków. Nawet wiking nie jest moim własnym pomysłem, tylko przeróbką czegoś, co już było. Dorobiłam tylko warkocze chociaż… Najbardziej oryginalnym pomysłem z czapek był wiking w brązowym kolorze z czaszką i warkoczami. Kolega poprosił, żeby zrobić mu czapkę wzorowaną na czapce z maskotki – wikinga ale i tu oryginalne jest głownie to, że czapka jest powiększona.

Ale maskotkę Wikinga też robiłaś.

Tak. Ale jest właściwie złamaniem praw autorskich, do czego przyznaję się bez bicia. Zresztą dałam odnośnik przy nim do oryginalnego wikinga. Został odwzorowany na istniejącej już maskotce. Zgodziłam się, bo było to spore wyzwanie (a je lubię) i tylko na jeden egzemplarz na specjalne zamówienie. Musiałam sobie wymyślić cały schemat sama, ale jednak pomysł był czyjś.

Często wykonujesz rzeczy na zamówienie?

Zazwyczaj. Właściwie przeplatam zamówienia z własnymi widzimisię. Akurat w tej chwili robię bikini na zamówienie, ale przed nim robiłam chustę na prezent dla mamy. Wychodzi mniej więcej po równo.

A jakie miałaś najdziwniejsze albo najtrudniejsze zamówienie?

Najtrudniejszy był wspomniany wiking. Zrobienie własnej maskotki jest wymagające, ale jak coś wyjdzie trochę inaczej, zawsze można zmodyfikować pomysł. W tym przypadku maskotka musiała jak najbardziej przypominać oryginał. Sporo się nachodziłam, żeby dobrać odpowiednie włóczki, wiele razy prułam, żeby kształt postaci był odpowiedni, z miesiąc szukałam guzików. A najdziwniejszy był chyba penis, którego najprawdopodobniej nigdzie nie publikowałam.

penis_Tworcza_Pasieka_2

Penis-maskotka?

Tak. Miał może z 5-7 cm. Już nie pamiętam. Robiłam go zwyczajną nicią, jak do szycia. Byłam dumna z detali. Szczególnie, że to jedna z moich najwcześniejszych prac. Zrobiłam ją dla żartu w prezencie dla szwagra.

Świetny pomysł. I chyba idealny też na „18”.

Też tak myślę. Było przy nim mnóstwo śmiechu. Myślę, że kiedyś do niego wrócę i zrobię kilka w formie breloczków w różnych kolorach

Zdecydowanie powinnaś. Powiedz, co można u Ciebie kupić lub zamówić?

Właściwie wszystko. Uwielbiam wyzwania, więc jeśli ktoś ma nietypowy pomysł, to rzucam się na niego jak na deser lodowy. Czasem jestem w stanie zrobić coś po kosztach, jeśli mi się bardzo podoba. Tak było np. z szalikiem – rozjechanym kotem. Podobało mi się tak bardzo, że futerał na telefon w kształcie łapki i myszkę-breloczek dorzuciłam gratis. Nie wykonam raczej ubrań robionych haftem irlandzkim, bo to nie na moje zdolności. Chociaż… Może kiedyś. Nie przepadam za babcinymi kwadratami, czyli szydełkowaniem z elementów i określenie „babcine” nie ma tu nic wspólnego z ich retro wyglądem, bo często są piękne. Jest to kalka z angielskiego „granny crochet” – czyli nazwy tej metody. Jeśli ktoś coś takiego zamówi, to chętnie zrobię, ale sama ich raczej unikam, jako że w tej metodzie jest mnóstwo chowania nitek.

Wspomniałaś, że w szydełkowaniu wykorzystujesz kilka rodzajów ściegów (ja z praktyki znam niestety tylko jeden) – mogłabyś o nich napisać kilka słów?

Hmmm, to niełatwe. Korzystam głównie z angielskich stron i uczyłam się na angielskich wzorach, a co za tym idzie, wstyd się przyznać, jestem kiepska w polskim nazewnictwie. Chodziło mi o to, że w szydełkowaniu wykorzystuje się różne oczka. W drutach jest głównie oczko lewe i prawe w różnych kombinacjach, w szydełku natomiast są słupki, półsłupki, słupki nawijane, oczka rakowe, łańcuszek itd. Kombinacje są nieskończone. W amigurumi wykorzystuje się tylko jeden rodzaj oczka, a kształt nadaje się przez ich dodawanie i odejmowanie.

Czyli tak jak powiedziałaś wcześniej – szydełkowanie daje bardzo duże możliwości i wbrew pozorom nie jest takie proste.

Owszem… Chociaż czy nie jest proste…. Jak się szydełkuje ze schematu i zna wszystkie oczka, to nie sprawia wielkich trudności.

Na sam koniec – czy masz jakieś rady dla początkujących? Jasne. Niech zaczynają od czegoś, co im się podoba. Jeśli są typem osoby, która bardzo sumiennie i dokładnie do wszystkiego podchodzi, mogą zacząć od nauki konkretnych oczek, ale jak są zwyczajnym zjadaczem chleba, to radzę wybrać coś, co im się podoba i na tym się uczyć. Będą mieli wielką satysfakcję, gdy skończą. I oczywiście niech się nie martwią, że dużo prują. Nawet najlepsi ciągle prują.

Zajrzyj także na stronę Twórcza Pasieka Jeśli sam/-a tworzysz i chcesz dołączyć do platformy, a jednocześnie zaprezentować swoje prace, napisz maila na adres: [email protected]


Dołącz do naszej społeczności


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *