Blog SlowMade

Blog SlowMade
Za chwilę opuścisz blog i zostaniesz przekierowany na stronę slowmade.pl, na której możesz kupić unikalne rzeczy handmade.
Przejdź do marketu

Agnieszka Zaguła, czyli lalki i ikony

aga-zagula-cover
  Wywiady   

Zastanawialiście się, jak tworzy się lalki? Aga Zaguła w rozmowie z nami uchyla rąbka tajemnicy i opowiada o swojej drugiej pasji – pisaniu ikon. Skąd taka sprzeczność? Jaki film Tarantino lubi najbardziej, dlaczego fascynuje ją kultura Wschodu i gdzie obecnie szuka inspiracji? Na te pytania i wiele innych dowiecie się z rozmowy z niezwykłą i utalentowaną Agnieszką.

Na początek opowiedz o samym tworzeniu lalek. Jak to wygląda i czy jest to ciężki kawałek chleba?

Dobre pytanie czy jest to ciężki kawałek chleba. Z jednej strony jest – mogłam zostać lekarzem albo prawnikiem. Wtedy byłoby mi łatwiej w życiu – ale wybrałam sztukę albo sztuka wybrała mnie i tym zajmuję się odkąd pamiętam. I chyba nie potrafię robić już nic innego. Jednej lalce poświęcam zawsze dużo czasu. Zaczynam od wyrzeźbienia głowy lub całego ciała. Potem następuje utwardzanie – wypiek w specjalnym piekarniku. I na koniec malowanie karnacji, szycie stroju, włosy, ozdoby.

Zajmujesz się wszystkim: od formowania po szycie strojów?

Tak dokładnie. Cały proces tworzenia to moja działka. Od pomysłu poprzez projekt. A czasem nawet tworzę bez projektu. Po prostu widzę w wyobraźni lalkę, jaka ma powstać. Najwięcej frajdy sprawia mi etap końcowy, czyli szycie kostiumu, układanie fryzury. Wychodzi ze mnie chyba wtedy mała dziewczynka, która świetnie się bawi.

10156001_527882193988227_2585015534473966139_n

A który etap wydaje Ci się najtrudniejszy?

Rzeźbienie twarzy. Pomijając to, że wymiar główki to niecałe 4 cm wysokości, to jeszcze staram się pokazać konkretne emocje na twarzy. Potrafi mi to zająć niekiedy kilkanaście godzin.

I masz tyle cierpliwości?

Zdaje się, że jestem niezwykle cierpliwą osobą.

Rodzina zachęcała Cię do obrania takiej ścieżki?

Mama jest plastykiem. Jakoś specjalnie mi nie odradzała wyboru zawodu.

Jak długo uczyłaś się tworzenia lalek, by dojść do perfekcji?

Do perfekcji jeszcze nie doszłam. Tworzę lalki od kilkunastu lat i ciągle jeszcze nie stworzyłam lalki, z której byłabym zadowolona w stu procentach. Zdarza mi się,że jak skończę pracę nad lalką, stwierdzam, że nie jest to, o co mi chodziło i niestety lalka trafia na „przemiał” i zaczynam wszystko od nowa. Są oczywiście lalki, które szczególnie lubię albo udało mi się zawrzeć w nich jakąś emocję, jakąś iluzję ożywienia, odmiennego bytu. I w tych rzadkich chwilach jestem troszkę usatysfakcjonowana.

hinduskie_bóstwo

To chyba jesteś bardzo wymagająca wobec samej siebie…

Za każdym razem wydaje mi się, że mogę lepiej, bardziej dokładnie, że stać mnie na więcej. To chyba taka cecha charakteru. I tworzę następną lalkę, żeby sobie udowodnić że potrafię.

Wiele z Twoich lalek jest mrocznych, jeśli tak można je określić. Na myśl nasuwają mi się japońskie lalki, które też skupiają się często na ciemnej stronie duszy. Skąd takie przedstawienie człowieka?

Długo fascynowała mnie sztuka Wschodu, więc skojarzenie ze sztuką Japonii jest jak najbardziej na miejscu. Chyba nie pociągają mnie „słodkie laleczki”. Nawet jak próbuję zrobić coś miłego, to mi po prostu nie wychodzi. Mam kilkoro lalkowych guru, np. Marinę Bychkovą czy Virginię Ropas. To dopiero artystki, które tworzą mroczne i smutne lalki. Uwielbiam animacje lalkowe braci Quay, które też skupiają się na ciemniej stronie lalki. Jeśli pozwolisz, to wyślę Ci link do krótkiego programu o moich lalkach 

Dziękuję za filmik. Napisałaś, że fascynowałaś się kulturą Wschodu. Co widać (już niekoniecznie w kontekście mrocznej strony) także w Twoich lalkach m.in w ubiorze. Co Cię tak pociąga ich w kulturze?

Lalka w kulturze japońskiej ma szczególne znaczenie. Mają nawet święto poświęcone lalkom – Hinamatsuri. Sztuka Wschodu pociąga mnie przez swoją odmienność od sztuki europejskiej, od tego wszystkiego, o czym uczyłam się w szkołach plastycznych. Gdy ją odkrywałam dobrych parę lat temu, byłam urzeczona barwami, ornamentyką, bogactwem i przepychem. Byłam też fanką kina azjatyckiego z rodzaju „Przyczajonego tygrysa i ukrytego smoka” czy „Cesarzowej”. Tak niesamowicie podporządkowanych kolorowi i barwie filmów nie widziałam.

Lalka_3

W Twoich kolekcji pojawiły się również Koboldy. Odpoczynek od „ludzkich” lalek?

Taka „wycieczka” w inną stronę. A poważnie: obiecuję sobie już od roku, że wezmę na warsztat polskie legendy i podania. Taki mały zwrot od fascynacji Wschodem na rodzime podwórko. Na razie jestem na etapie czytania i projektowania, a koboldy to taka mała próbka.

Czyli jednak nie tylko Wschód… I jak – polskie legendy są równie dobrym i inspirującym materiałem?

Och, są niesamowicie inspirującym materiałem! Te wszystkie południce, utopce, dusiołki, diabliki, chochliki!!! Każdy zamek ma jakąś białą lub czarną damę lub innego ducha. Dla mnie to niewyczerpana skarbnica inspiracji. Mam już przynajmniej z dziesięć zaprojektowanych postaci. Spać mi nie dają, ciągle o nich myślę i już nie mogę się doczekać, aż będę mogła zacząć prace nad tym cyklem.

Kobold

A zgłaszają się do Ciebie zwykli ludzie, abyś stworzyła dla nich ich wymarzoną lalkę?

Niezbyt często, ale zdarza się, że wykonuję lalkę na specjalne zamówienie. Kilka lat temu wykonałam podobiznę hinduskiego bóstwa. I chyba było to najbardziej niezwykłe zamówienie.

W Twoich lalkach dość często przewija się krew. Dlaczego? Fascynuje Cię jej barwa, intensywność, a może to, że od niej zależy po części nasze życie?

Cykl Makabreski ocieka nieco krwią (lakierem do paznokci). Czerwona barwa jest mi szczególnie bliska. Lubię jej ciepło intensywność, energię. Natomiast w Makabreskach są przedstawione Wampirzyce ociekające krwią, bo właśnie kogoś ugryzły 😉 Jest też krwawiąca panna młoda. To znów efekt nadmiernego oglądania filmu „Kill Bill” Quentina Tarantino.

Lubisz kino Tarantino?

Jestem fanką Tarantino.

A który film uwielbiasz? Oprócz Kill Billa?

Hmm… „Pulp Fiction” widziałam kilka razy i ciągle mnie bawi. A w „Kill Bill” było prawie wszystko, co mnie kiedyś inspirowało: sztuka Wschodu, japońskie krajobrazy, piękne azjatyckie aktorki, kicz i kolor.

No właśnie… Z jednej strony lalki, często mroczne, kino Tarantino, a z drugiej pisanie ikon… Skąd taka sprzeczność?

Pisania ikon nauczyłam się w pracy. Kilka lat spędziłam pracując w pracowni konserwacji zabytków. Odnawiałam szesnasto- i siedemnastowieczne ikony i postanowiłam przy okazji spróbować klasycznego sposobu pisania ikon, który znów jest niezmiernie pracochłonny i misterny. Wymaga dużo czasu i cierpliwości. Najwyraźniej należę do osób, które nie lubią ułatwiać sobie życia. A tak poważnie: wiele ikon jest naprawdę makabrycznych. Wszystkie historie męczenników są przedstawianie dość obrazowo. Oczywiście nie mam tu na myśli ich sakralnej wartości, bo to zupełnie inna sprawa. Tarantino aż tak bardzo odkrywczy w makabrze nie był.

Ikona

Co jest obecnie bliższe Twojemu sercu? Lalki czy ikony?

Lalki towarzyszą mi w życiu trochę dłużej, ikonami zajmuje się dopiero kilka lat, ale nie potrafię wybrać.

Mogłabyś opowiedzieć o technice, którą wykorzystujesz przy tworzeniu ikon?

Ikony piszę na deskach. Na specjalnie przygotowaną deskę przykleja się lniane płótno na kleju kostnym lub skórnym. Potem nanoszę kilka do kilkunastu warstw specjalnej zaprawy kredowo-klejowej. Po wyschnięciu powierzchnia jest szlifowana papierami ściernymi o różnej grubości. Na tak przygotowane podłoże nanoszę rysunek i wykonuję grawerunek w zaprawie. Jeśli ikona ma być złocona lub srebrzona, po wykonaniu grawerunku nanoszę kilka warstw pulmentu, do którego przyklejam płatki srebra lub złota. Warstwę malarską wykonuję temperą jajową, czyli suche pigmenty mieszam z żółtkiem i białym wytrawnym winem. W dużym skrócie tak to mniej więcej wygląda.

Wygląda to na naprawdę bardzo pracochłonne zajęcie…

Jeśli chce się wykonać ikonę zgodnie z kanonem sztuki ikonopisania, trzeba poświęcić temu dużo czasu.

Prowadzisz także warsztaty z pisania ikon. Cieszą się dużym zainteresowaniem?

Prowadzenie warsztatów to niesamowita przygoda. Poznaję mnóstwo sympatycznych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt nawet po zakończeniu cyklu zajęć. Zainteresowanie jest duże, dlatego ciągle organizujemy wraz ze Stowarzyszeniem Promotor kolejne edycje.

A uczysz także tworzenia lalek?

Miałam kilka edycji warsztatów dla dzieci, ale to było parę lat temu. W tym momencie nie uczę tworzenia lalek. Chociaż kto wie?

Masz jakieś szczególne plany na najbliższy czas?

Tak, chciałabym jesienią zaprezentować nowy cykl lalek, o którym wcześniej pisałam, czyli inspiracja polskimi legendami. Na razie jestem na etapie rozmów, ale może uda się zorganizować dużą wystawę w Rzeszowie.

To jak się uda, proszę o cynk. Z chęcią się wybiorę i sporządzę relację. Nie pozostało mi nic innego jak podziękować za bardzo miłą rozmowę.

Dziękuję serdecznie.

Lalka_4

królowa_sniegu

Zajrzyj także na stronę Ikony pisane oraz Agoludki Jeśli sam/-a tworzysz i chcesz dołączyć do platformy, a jednocześnie zaprezentować swoje prace, napisz maila na adres: [email protected]


Dołącz do naszej społeczności


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. zaprszam

    Jestem pod głębokim wrażeniem! Dzięki za wpis!