Blog SlowMade

Blog SlowMade
Za chwilę opuścisz blog i zostaniesz przekierowany na stronę slowmade.pl, na której możesz kupić unikalne rzeczy handmade.
Przejdź do marketu

Violetta Krygier – nie tylko sutasz [rozmowa]

Sutasz - Violetta Krygier
  Wywiady   

Dziś pod lupę wzięłam Violettę Krygier, która zajmuje się tworzeniem sutaszu. Czego się o niej dowiecie? M.in: jak zaczęła się jej przygoda z sutaszem, jaki sposób znalazła na ból pleców, w jakich warunkach tworzy i co jeszcze można znaleźć w jej kolekcji. Zapraszam!

Jak zaczęła się Twoja przygoda z sutaszem?

Powiem szczerze, że w bardzo głupi sposób: chłopak córki zaczął wychwalać maleńkie misie maskotki robione na szydełku przez jego znajomą. Chciałam zobaczyć więcej zdjęć tych maleństw i tak trafiłam na fotki przedstawiające sutasz. Wpadłam po uszy.

To w takim razie, co najbardziej Cię w nim pociąga?

Faktura sznurków. Leżą takie zwinięte na rolce, a ja coś z nich daję radę robić. W sumie jest to ciężkie pytanie. Uspokajają mnie, wyciszają, dają odskocznię od codzienności i są takie jakby dla mnie stworzone, tak jakby tylko czekały aż je wezmę w ręce. Czasem czegoś nie sknocę i czasem coś „nadaje się dla ludzi”. I to, że nikt mi nie mówi: masz zrobić to i to; że mogę robić sama według moich zamysłów.

Ile projektów schowałaś do szuflady nim stwierdziłaś, że pora wyjść do ludzi?

Byłam próżna i bardzo pewna siebie. Dopiero od pewnego czasu wiem, że nic nie wiem. I często mam ochotę zapaść się pod ziemię, jak trafiam na zdjęcia moich pierwszych gniotów.

Ale może dzięki nim, wiesz jak się rozwinęłaś? I poza tym chyba nie było tak źle?

Było źle, a ja tego nie widziałam. Otworzyły mi się oczy, gdy trafiłam do grupy takich samych zapalonych pań jak ja. Czy się rozwinęłam? Odróżniam prawą stronę od lewej (a nie odróżniałam), lepiej trzymam sznurek w palcach, lepiej prowadzę nitkę. I tyle. Gdy widzę inne prace w naturze czasem myślę: gdzie ty się babo pchasz? Ile jeszcze musisz się nauczyć! Kiedy ty dojdziesz do takiego poziomu zaawansowania?

 

liliana

 

Z drugiej strony nadal tworzysz i Twoje prace podobają się innym…

Bo to lubię :)

A co sprawiło Ci najwięcej trudności podczas nauki?

Nauczenie się szyć tak, żeby po paru godzinach przy biurku nie bolały mnie plecy (bo błędy cały czas widzę).

Jaki znalazłaś sposób na uniknięcie bólu pleców? Widziałaś filmik, na którym Lianna (Ania Lipowska – przyp. red) udziela wywiadu TVN? Lianna trzyma sutasz na kolanach. Nauczyłam się tej samej sztuczki.

Nie widziałam, ale chętnie poszukam (znalazłam – filmik, klikajcie w reportaż, który znajduje się tutaj) Sutasz stał się dość modny wśród twórców biżuterii, chyba dzięki swojej elegancji. A czy znajduje to odzwierciedlenie wśród kupujących? Masz dużo zamówień?

Powiedzmy tak: mam grono stałych odbiorców moich prac. I żeby go docenić trzeba pomacać.

Ciężko przebić się z sutaszem? Dotrzeć do nowych odbiorców?

Nie, nie ciężko: trzeba tylko chcieć. Oglądałam wczoraj prace przeładowane kamieniami, kryształkami, za spore pieniądze, ale słabe technicznie. I ktoś kto widzi takiego gniotka za kilka setek nigdy nie pokocha sutaszu.

No właśnie – sutasz, jak chyba żadna inna technika, potrzebuje umiaru, ale i świetnego wykonania.

Perfekcyjna technicznie jest Kasia Wojtak. I niepowtarzalna jak nikt. Mistrzostwo świata.

 

paw

 

Większość Twoich projektów jest robionych z umiarem, co mi osobiście bardzo się podoba. Nie lubisz przepychu w biżuterii?

Lubię przepych kolorystyczny, ale u innych. Sama jakoś ograniczam kolory, skupiam się na wykonaniu i na plecach prac.

Widziałam właśnie jedną z Twoich ostatnich prac, gdzie zarówno przód jak i tył wyglądały świetnie. Trudno robi się „lewą” stronę?

Nie, po prostu trzeba znać parę sztuczek i tyle. Czasem trzeba je wymyślić, czasem można podpatrzeć i zaadaptować do swoich potrzeb. To pytanie z serii: jak schować postrzępione końcówki.

Masz rację. W swojej kolekcji masz także inne rodzaje biżuterii, jak choćby kamienie ozdabiane koralikami. Wprowadzasz urozmaicenie, by nie znudził Ci się sutasz czy po prostu oddajesz się wenie i nie ważna jest technika?

Pokochałam beading dzięki Agnieszce Rodo: gdy zobaczyłam jej cuda oplecione toho. Potem „odkryłam” Ewę Tkocz- Frydrych, i chyba ulubioną moją „Floressy Pracownia Sutaszu”.

I co teraz sprawia Ci więcej przyjemności?

Łączenie technik, zaczynanie nowych projektów i przeciąganie ich w czasie, dopieszczanie. Mam parę, którą szyję, koralikuję i dopieszczam od sierpnia zeszłego roku.

 

gepard

 

Jakie miałaś najdziwniejsze zamówienie? A może najtrudniejsze?

Najtrudniejsze? Dostałam szkic kolczyków: i prośbę uszyj mi takie! (coś a’la tyta dla pierwszaka, róg obfitości). Zanim wymyśliłam JAK to zrobić nauczyłam się kilku ściegów koralikowych.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna?

Chyba z bransoletki na konkurs Royal Stone. Zawzięcie teraz kopiowanego przez parę pań. Ale „naśladownictwo to najwyższa forma pochlebstwa” – jak mówiła Ania z Zielonego Wzgórza. Jest bardzo prosta i przez to „każdy mógł taką wymyślić” – jak się od jednej z nich dowiedziałam.

Mam już ostatnie pytanie: gdzie lub może jak szukasz inspiracji i weny? Masz jakieś swoje sposoby?

Najprostszy sposób (dla mnie): wziąć igłę i… samo idzie. Wiem np., że mają to być kolczyki albo naszyjnik. Mam zarys projektu pod powiekami, ale nie trzymam się go ściśle, bo to nudne. Mniej więcej wiem jakie koraliki albo kolory chcę mieć w projekcie a reszta to „hulaj dusza bez kontusza”. Tylko muszę pilnować wielkości docelowej. Nudzi mnie: weź koralik A i zrób to i to; przełóż przez pętle B a następnie …itp

Czyli tworzenie spontaniczne?

W zasadzie tak. W tle brzęczy tv albo mąż, psy szczekają, kot łapą mnie, pieści a ja… bawię się.

Dziękuję Ci za rozmowę

Ja również.

bursztyn

Zajrzyj także na stronę Violetta Krygier.
Jeśli sam/-a tworzysz i chcesz dołączyć do platformy, a jednocześnie zaprezentować swoje prace, napisz maila na adres: [email protected]

 


Dołącz do naszej społeczności


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *